września 12, 2017

Wyścig szczurów od małego - tego chcemy dla naszych dzieci?

Na jednej z facebookowych grup rozgorzała dyskusja na temat umiejętności, które powinny posiadać trzyletnie dzieci. Mamusie jedna przez drugą licytowały się, co ich maluchy potrafią - liczyć do 20, dodawać, odejmować, znają alfabet po polsku, angielsku, mnożą, dzielą i jeszcze inne cuda na kiju. Mnie od razu uderzyło jedno - to tylko dzieci, czy naprawdę muszą znać na pamięć całą encyklopedię?



Od dłuższego czasy obserwuję wyścig szczurów, który serwuje się dzieciom w szkole. Rodzice prześcigają się nie tylko w sposobie ubierania swoich dzieci, ale również w ilości zajęć dodatkowych, jak również miejscach organizacji imprez urodzinowych! Niestety ten wyścig, o to które dziecko jest najlepsze zaczyna się już... po urodzeniu. Mamusie przekrzykują się, które pierwsze zaczęło przewracać się na brzuszek, utrzymywać główkę, ząbkować. Potem kto pierwszy usiadł, zaczął chodzić, mówić, składać zdania itp. To wszystko wynika z przekonania, że moje dziecko nie może być przeciętne, musi być wybitne, najlepsze.

Współczesny świat, presja społeczna wpływają na osąd tego, co jest niezbędne dla naszych dzieci. Od narodzin planujemy im przyszłość, niestety często mając na uwadze nie dobro dziecka, a nasze niespełnione marzenia. Dodatkowo patrząc na dzisiejszą ofertę zajęć edukacyjno-rozwojowych zaczynamy gubić się we własnych oczekiwaniach, a przede wszystkim w możliwościach dzieci. Nauka pływania dla niemowlaków, zajęcia muzyczne od pierwszego roku życia, angielski dla dwulatków, cała paleta dodatkowych umiejętności przeznaczona dla przedszkolaków oraz niezliczona ilość zajęć, lekcji, kursów, czy spotkań dla dzieci w wieku szkolnym. Wszystko to sprawia, że świadomie, bądź nie, nakładamy na ich barki tak wielkie obciążenie, że nie zawsze potrafią je unieść. "Musisz chodzić na tańce, bo córka sąsiadki chodzi. "Ucz się angielskiego, bo syn koleżanki też się uczy i w wieku trzech lat potrafi rozmawiać po angielsku". To bardzo częste argumenty za tym, by dziecko czy chce czy nie chce uczestniczyło w dodatkowych zajęciach.

A czy my - rodzice - w tym wszystkim nie zapominamy o jednym - o szczęściu dziecka? Czy faktycznie, aby maluch powiedział, że ma szczęśliwe dzieciństwo musi chodzić na wszystkie możliwe zajęcia, bo tak chce rodzic? Gdzie miejsce na kształtowanie pasji, indywidualności malucha? To prawda, że my rodzice pokazujemy dziecku różne formy aktywności, rozbudzamy w nim pasje, ale pamiętajmy, że jeśli dziecko nie chce czegoś robić, nie zmuszajmy go do tego! Często zastanawiam się czemu we współczesnym świecie rodzice nie szanują dziecięcych pragnień?

wyścig szczurów u przedszkolaków

Mój syn nie musi być najlepszy we wszystkim

Janek ma dopiero trzy lata. Uważam, że to najlepszy czas na zabawę, na beztroskie spędzanie czasu. Chce się bawić samochodami i udawać strażaka? Niech się bawi. Będzie miał czas na naukę. Co prawda, ze względu na jego opóźniony rozwój mowy musimy dużo ćwiczyć, ale staram się robić to z nim przy okazji, nie zmuszać go, żeby się nie zniechęcił.  Pokazuje mu różne możliwości spędzania czasu wolnego czy realizowania swoich pasji, ale nic nie robię na siłę. Kiedy zobaczyłam ofertę nauki tańca dla trzylatków, spytałam Janka czy idziemy, bo wiem jak lubi tańczyć i jakie ma poczucie rytmu. Z entuzjazmem pokiwał głową. Poszliśmy. Jednak na miejscu okazało się, że byłby jedynym chłopcem w grupie i to go trochę stremowało. Nie chciał nawet wyjść na parkiet i przypatrywać się zajęciom. Po 15 minutach powiedział: "Mama chodź, nie podoba mi się". Owszem było mi przykro, że nie chciał nawet spróbować, nie chciał nawet popatrzeć na układ taneczny, ale skoro nie chciał tam zostać, to nie zmuszałam go do tego. Może za rok, może za dwa będzie chciał uczestniczyć w tego typu zajęciach. Nie musi być w końcu we wszystkim najlepszy! Jest jaki jest i dla mnie to najukochańsza istota na ziemi! I fakt, że nie chodzi na tańce czy dodatkowe zajęcia z majsterkowania, bo dzieci w przedszkolu chodzą, nie zmieni mojej miłości do niego. Może za jakiś czas odkryje w sobie jakąś inną pasję?

Pamiętajmy, że dzieciom do szczęścia nie są potrzebne dodatkowe zajęcia, zmuszanie do bycia najlepszym, tylko miłość i czas rodziców.



NIE DLA WYŚCIGU SZCZURÓW WŚRÓD DZIECI!


Nie wpychajmy dziecka w wyścig szczurów już od najmłodszych lat. Dajmy im czas na rozwój, na powolne osiąganie kolejnych celów. Jedne dzieci szybciej siadają, inne szybciej zaczynają chodzić, a jeszcze inne mówić czy jeździć na rowerze. To, że Janek mało mówi, owszem zaniepokoiło mnie. Chciałam coś z tym zrobić, ale nie dlatego, że uważałam moje dziecko za gorsze, ale dlatego że chciałam mu pomóc w poprawieniu komunikacji z rówieśnikami, zwłaszcza przed nowym przedszkolem. Janek ma problem z mową, ale jeździ na dwóch kółkach jak stary kolarz. Córka mojej koleżanki boi się jeździć na biegówce, ale pięknie mówi - i ja mam uznać, że mój syn jest nierozwinięty, a ona ma traktować swoją córkę, jak "łamagę"? NIE! Każde w innym tempie rozwija dane umiejętności, co wynika również z ich charakterów - Janek to wulkan energii, a Pola to spokojna dziewczynka.

przedszkolak zajęcia dodatkowe


Czy faktycznie musimy od najmłodszych lat angażować nasze dzieci w wyścig szczurów? Czy faktycznie program zerówki muszą przerobić, jak mają trzy lata?  Czy od najmłodszych lat musimy uczyć dzieci niezdrowej rywalizacji, pogoni za sukcesem i bycia tylko tymi najlepszymi? Niestety co raz częściej zapominamy o zdrowym rozsądku. Nie ma miejsca na naukę koleżeństwa, pomoc słabszym. Czy promowanie tylko najlepszych jednostek nie wychowa pokolenia egoistów dążących do celu za wszelką cenę, niszczących wszystko i wszystkich na swojej drodze?

Zanim wpadniemy w szał wybierania dzieciom zajęć dodatkowych, zastanówmy się czy trzylatek potrzebuje basenu, koni, tańca, łamigłówek i dwóch języków obcych? A co będzie robił, jak pójdzie do szkoły podstawowej? Jak będzie odbierany wśród rówieśników, których rodziców nie stać na podobne fanaberie? Co wtedy zostanie? Szukanie elitarnej szkoły za ciężkie pieniądze i pozwolenie  na to, aby od najmłodszych lat walczył o pozycję wśród podobnych dzieci w wyścigu szczurów? A czy zostanie miejsce na to, aby sam wybrał coś, co sprawi mu przyjemność?

Wasze dzieci chodzą na dodatkowe zajęcia? Jeśli tak, to na jakie?

18 komentarzy:

  1. Zacytuję powiedzenie mojego ojca - "Człowiek urodził się mądry, a potem poszedł do szkoły". A co do wszelakich zajęć dodatkowych, to o jeżu kolczasty! Dzieciństwo tak krótko trwa i jeszcze je skracać jakimiś przymusowymi zajęciami... Co innego jak dzieciak ma faktycznie na takie coś chęć, ale w tym wieku to one same nie wiedzą czego chcą :) Ja dzieciństwo spędziłam na podwórku, bawiąc się z synem sąsiadów. Jeździliśmy na rowerach, kopaliśmy w piłkę i chodziliśmy po drzewach. Nie chodziłam ani do żłobka, ani do przedszkola, miałam tego farta, że rodzice byli cały czas na miejscu. Z łezką w oku wspominam te czasy i tego samego chciałabym dla swoich dzieci. Pozwólmy dzieciom być dziećmi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Przed naszymi dziećmi jeszcze dużo nauki, dlaczego im skracać dzieciństwo?

      Usuń
  2. Kiedy byłam młoda mamą (jakieś 33 lata temu) nie było dodatkowych zajęć, ale syn chodził do żłobka i przedszkola i rozwijał się dobrze. Jednak jak szedł do szkoły nie znał tabliczki mnożenia ani alfabetu. Teraz radzi sobie nieźle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że nie fakt ile zajęć dodatkowych ma dziecko, ale ile czasu i miłości poświęcają mu rodzice, zaprocentuje w przyszłości!

      Usuń
  3. Moja mama, która jest nauczycielką w klasach 1-3 zaobserwowała, że wielu rodziców przelewa swoje niespełnione ambicje na dzieci. I to oni chcą, aby ich pociechy były najlepsze we wszystkim. A dzieci chcą po prostu być dziećmi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety moja mama też to zaobserwowała, że tak naprawdę to rodzice nakręcają spiralę zajęć dodatkowych i wyścig o to, kto jest najlepszy...

      Usuń
  4. Wg mnie zdrowa rywalizacja nie zaszkodzi jednak wyścig szczurów, który obserwuje teraz wszędzie praktycznie na każdym kroku to jakiś chory objaw ludzkich ambicji...
    Pozdrawiam, Martyna z Wpuszczona w maliny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrowa rywalizacja - jak najbardziej, dzieci wiele się dzięki temu uczą

      Usuń
  5. Zdecydowanie jestem przeciwna parciu na dzieci, by wciaż coś robiły i były w tym najlepsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - pozwólmy dzieciom, być takimi jakie chcą!

      Usuń
  6. NIe za bardzo rozumiem tych zajęć dodatkowych. Syn ma tyle lekcji w szkole, że nie wyobrażam sobie żeby jeszcze chodził na nie wiadomo co. Siedziałby do późna w nocy żeby odrobić lekcje, których zadają całą masę. Już po samej szkole jest zmęczony, a co dopiero gdyby jeszcze musiał chodzić na dodatkowe zajęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. Wielu rodziców nie rozumie, że dziecko po szkole jest zmęczone i zwyczajnie mu się nie chce iść na nie wiadomo jakie zajęcia

      Usuń
  7. Moja najstarsza chodzi na dodatkowe lekcje ale takie z którymi ma problemw nauce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że jeśli jest potrzeba, to dziecko powinno chodzić

      Usuń
  8. Nie mam zamiaru wymuszać czegoś na swojej córce, dlatego czekam aż powie mi, że chce chodzić na tance/karate czy inne ciekawe zajęcia a jeśli się jej nie spodoba nie mam zamiaru by chodziła tam przymusowo, najważniejsze by się dobrze czuła sama ze sobą i tym co chce sama robić

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja pozwalam dziecku się ponudzić i wybawić :) Chodzi do przedszkola, chodzi do szkoły językowej, ale w domu ma czas tylko dla siebie i dla nas :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja byłabym ostrożna z ambicjami dotyczącymi dzieci. Każde ma swoje tempo nauki i nadmiar obowiązków oraz niemożność ich wykonania prowadzi tylko do frustracji, a w konsekwencji depresji. Potem to już tylko psycholog :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla takich maluchów uważam , że co za dużo to nie zdrowo, ale co do nauki języków to mimo wszystko uważam , że od początku trzeba zacząc, poki dziecko nie wie , który język jest "jego". Ale to wszystko w rękach rodziców.

    OdpowiedzUsuń

Podobał Ci się tekst? Zostaw swój komentarz

Copyright © 2016 Mama na wypasie , Blogger